RSS
czwartek, 17 listopada 2011

Dziś przejmująco zimno.

Wracając do domu myślę o tym, że w listopadzie powinno się odwołać życie.

Zapaliłabym, gdyby nie to, że rok temu rzuciłam.

(bo przecież zimą jestem wrogiem nikotyny, jestem wrogiem).

Żyję marzeniami o letnich miesiącach i namiastce dawnego życia, czuję się jakbym potrzebowała nowego początku, choć w sumie o czym tu myśleć, wszystko zostało już powiedziane.

Chciałabym choć trochę dorosnąć, zmienić się, przewartościować ale nie potrafię.

 

 

 

 

21:33, fisz-ka
Link Komentarze (1) »