RSS
środa, 30 grudnia 2009

You must remember this
A kiss is just a kiss, a sigh is just a sigh.
The fundamental things apply
As time goes by.

And when two lovers woo
They still say, "I love you."
On that you can rely
No matter what the future brings
As time goes by.

Moonlight and love songs
Never out of date.
Hearts full of passion
Jealousy and hate.
Woman needs man
And man must have his mate
That no one can deny.

It's still the same old story
A fight for love and glory
A case of do or die.
The world will always welcome lovers
As time goes by.

Oh yes, the world will always welcome lovers
As time goes by.

21:08, fisz-ka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 grudnia 2009

Na tvp kultura Woody Allen mówi właśnie do tańczącej z nim kobiety: "Nie zakochuj się we mnie. pocałuj mnie, ale obiecaj, że się we mnie nie zakochasz."

Jakby co mam już gotową kwestię.:)


Aaron Jerome. Oczywiste kawałki w nieoczywistych miksach.

21:15, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 grudnia 2009

Bo podobne kolekcje płyt zawsze będą dla mnie ważniejsze niż fakt, czy facet zdoła utrzymać rodzinę.

Bo po eM obiecałam sobie, że zwiążę się tylko z kimś, kto będzie wiedział, że chce.

Mnie.

Chciałam, to mam.

(są proste reguły, proste zasady, jest szczerość i prawda, w tym momencie nie potrzebuję niczego więcej)


Nie wiem dlaczego w odcinkach od lipca do października dałam sobie wmówić, że jestem już stara.

Nigdy więcej.


Moja matka po usłyszeniu, że znów się z kimś będę spotykać:

Tylko się nie angażuj.

Dobrze, mamo.


Lali lali, zawsze dobre.

22:41, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 grudnia 2009

Cały czas powtarzam sobie, że takie rzeczy to tylko na filmach; rozstajesz się z człowiekiem, z którym na początku waszego związku chciałaś mieć dzieci, rzucasz się w wir pracy i imprez nie oczekując już właściwie niczego od życia.

Na Najgorszej Imprezie Ever poznajesz mężczyznę, który przez następne dwa tygodnie skutecznie udowadnia ci, że potrafi być cierpliwy.

Czasem masz ochotę wylizać, a później zjeść swój telefon, mimo że wasza znajomość przestaje mieć znamiona flirtu.

10:43, fisz-ka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 grudnia 2009

Rzucić wszystko, teraz właśnie gdy powinno się być dla wszystkich.

Rzucić.

Wyjechać na wigilie z domu, zaopatrzyć się w wódkę i kilka paczek papierosów,

usiąść naprzeciwko siebie

popatrzeć

zapalić blanta

dotknąć

porozmawiać

zniknać.

20:59, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 grudnia 2009

Wczoraj jeden z najdziwniejszych dni w roku, choć ten rok chyba ogólnie był dziwny.

W każdym razie:

o 8-mej łapie mnie za biodro mój Oberszef mówiąc "ich habe sie heute morgen vermisst" (tęskniłem dziś rano za panią- w domyśle- dlaczego pani dziś rano nie paliła- bo było minus szesnaście?)

o 10 kontaktuje się ze mną rodzina eM. Rodzina eM. Em podobno ograniczył kontakty się z własną matką, bratem i ogólnie najbliższymi, dziwnie się zachowuje.

Pytają mnie, co się z nim dzieje.

Przykro mi, ale chyba nie jestem w stanie im pomóc.

Przykro mi, ale chyba nie mam patentu na zbawienie świata.

Nie chcę. Mówię im: zaraz święta, wszystko się ułoży.

Wracam do biura, wychodzę, ukradkiem ocieram łzy w kiblu, idę zapalić mimo minus dwunastu.

Świeże to jeszcze, kurwa.

Jakby kto ranę solą posypał.

o 13 dowiaduję się, że dostałam podwyżkę, nie musze pisać żadnego podania, z moim doświadczeniem nic już nie muszę nikomu udowadniać.

o 16 dostaję namiar na firmę, podobno z moim doświadczeniem nie będzie problemu się dostać, referencje wystawi dobry kumpel, dobrze płacą.


Młody zaangażowany, troche mnie to przeraża, trochę mnie to bawi, trochę chodzę na haju.

Chcę tylko móc usiąść naprzeciwko niego, zapalić papierosa i tak zwyczajnie porozmawiać.

21:17, fisz-ka
Link Komentarze (3) »
środa, 16 grudnia 2009

Myślę dziś o tym, że tydzień temu się nie znaliśmy, nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu, a teraz ten człowiek szturmem wdarł się w moje życie i wymaga mojej uwagi, od tak, jakby mu się to poprostu należało.

Jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, że będę mu zdawać relację z  każdego swojego popołudnia.

Już dawno nie spotkałam osoby, która tak bardzo chce wydobyć ze mnie wszystko: kim jestem, co lubię, o której wstaję, dlaczego mam tak mało czasu w tygodniu, czy na pewno mam rudy odcień włosów, co pamiętam, dlaczego pamiętam wszystko mimo pół litra wódki we krwi

, dlaczego on pamięta wszystko.

On otworzył mi szufladkę z cała poezją, która myślałam, że zapomniana, wszystko się wysypało, było tam jeszcze, jest tu jeszcze, we mnie.


Obca osoba zaczepia mnie mnie dziś "Dziecko, potrzebujesz urlopu, źle wyglądasz".

To dwa najgorsze tygodnie w Firmie, dwa najgorsze tygodnie w roku, rzygamy kolędami i dużo palimy trzesąc się na dworze, mój niemiecki jest zadziwiająco płynny, mam odmrożone ręce i niedługo będę pisać wniosek o podwyżkę.


Świeta z przyjaciółmi, trzeci rok z rzedu, taka tradycja, z ludźmi, z którymi wszystko jest oczywiste i naturalne, bo przecież my się kochamy.

I znamy swoje najbrzydsze sekrety.

Kiedy rozmawiam dziś z B ona mówi: Cieszę się, że znów się śmiejesz.


Fisz jest okej.

22:14, fisz-ka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009

Jeśli jest jakiś moment, w którym powinnam wylać sobie wiadro zimnej wody na głowę to jest to ten moment.

Zamiast tego postanawiam dobrze się bawić.

Co z tego, że jest młodszy (to dziecko, choć przecież- najstarszy mężczyzna, z którym się spotykałam miał 33 lata, miałam wtedy 21, czy tak bardzo się rożnił od niego? nie!)

Co z tego, że jest w opozycji do wszystkiego co robię, co reprezentuję.

Już wiem, co mnie w nim ciekawi.

Jego nihilizm.

Jego zapał.

Jego nienachalność, raczej kumplowatość, bycie fajnym.


Będę kompilować, nie pamiętam kiedy ostatni raz to robiłam.

On pisze:

wciaż czekam

jeszcze raz (czekam)

21:53, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 grudnia 2009

Poznaliśmy się dziś o 1 w nocy, rozmawialiśmy do piątej, za krótko.

Napisał dziś, że chce się ze mną jeszcze raz spotkać, bo mam dobrą karmę.

Mam dobrą karmę, czułam to przecież.

- Zrobisz mi zegar z winyla?

- Zrobię ci nawet taki, który będzie chodził do tyłu.

.

.

Decydując się na tę znajomość wsiadam do rollecoastera, zdaję sobie z tego sprawę.

Byłoby prościej gdyby nie było między nami tego napięcia, które wczoraj rozwaliło nas, cały lokal, to miasto.

To napięcie jednak jest, ale chyba oboje wiemy, że nie należy wykonywać gwałtownych ruchów.

Nie teraz.

19:57, fisz-ka
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 grudnia 2009

"Przykro mi, myślałam, że będę miała fajną bratową"- brzmi sms odczytany przeze mnie o 20.40.

Tak, wiem, na ogół jestem lubiana, ostatnio nawet bardzo; doszłam do wniosku, że gdybym chciała poświęcić tyle czasu, ile chcę  każdej osobie w pracy, która chce porozmawiać ze mną prywatnie,  w ogóle bym nie pracowała.

Trochę się upiłam właśnie, od godziny próbuję ogarnąć rzeczywistość, okazało się, że kochał mnie nie ten, kto powinien, na ogól tak było, matki moich chłopaków obdarzały mnie od początku ogromną sympatią, jak się okazuje bracia i bratowe również.

Tylko nie ci, którzy powinni być najbardziej zainteresowani.

This is fucked up.

Kurwa, nawet nie miałeś w sobie tyle odwagi, żeby się przyznać rodzinie.

Już nie musisz, zrobiłam to za Ciebie.

W twoim sercu mieszka wróbel, wiesz?

Co jakiś czas wraca do mnie ta fraza z Heya, wróblu.

.

.

Dziś moi drodzy miało być całkiem inaczej, miało być optymistycznie i radośnie, bo przecież cały ten tydzień dobry  i spotkania z dawno niewidzianymi, którym układa się, a ja lubię wiedzieć, że ktoś ma lepiej niż ja, i wypłata najwyższa w całym życiu zawodowym i jutro do kogo pojechać jest.

I nuciłam dziś wracając z pracy "No need to argue" The Cranberries, myśląc o tym, że był to rok, w których przestałam się kłócić sama ze soba.

Choć przecież jest to piosenka o czymś innym.


Jutro będę śpiewać:

I waaaaaaaaaas hoooping:

Bo to jedyny lokal, w którym zatańczę nawet sama na parkiecie.

Bo jestem szczęśliwa kiedy tańczę.

21:29, fisz-ka
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2