RSS
niedziela, 23 maja 2010
Pakowanie się i rozpakowywanie, tudzież robienie zakupów na dni, kiedy przyjeżdża A., wczoraj opiekowanie się nim, mierzenie gorączki i bycie "żoną".
Kiedy wyjeżdżam dziś z Miasta ryczę prawie, że tak szybko to wszystko, że za mało, że jak to zrobić by być.
Zorganizowanie naszego bycia w jednym miejscu nie jest takie łatwe, ja mam swoje tu, on swoje tam, prędzej czy później trzeba będzie postawić wszystko na jedną kartę.
Żeby się uspokoić wmawiam sobie, że przecież w gruncie rzeczy zawsze lubiłam być sama i że dzięki odległości mam miejsce na swoją niezależność.
Pierdolenie.
Znów nienawidzę z całego serca swojej pracy, ale zatracam się w niej.
Szukam nowego koloru włosów i muszę wyrwać dolną, prawą ósemkę.
To tyle z życia.



20:48, fisz-ka
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 maja 2010
Kim Nowak.
21:15, fisz-ka
Link Komentarze (5) »
środa, 19 maja 2010
Szczęśliwi wierszy nie piszą, bo i po co.
.
.
.
Jestem ostatnio bardziej zmęczona niż zwykle, ale ma to i swoje dobre strony, bo przestałam przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu.
W szóstym miesiącu naszego bycia przestawiam się na dobre.
Dojrzewam.

(tak, wiem, że to sentymentalne, ckliwe gówno)
22:20, fisz-ka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 maja 2010
Ból nadgarstka znów, drugi raz w tym roku, na silnych przeciwbólowych jestem w stanie pracować.
Moja matka mówiąca mi: "czy ty zawsze musisz gdzieś ciągnąć?"
(w czerwcu Hamburg, później festiwal, Woodstock i Beirut).
Tak, zawsze muszę gdzieś ciągnąć.
I jeszcze "Jeśli założycie rodzinę będzie jednym z tych mężów, których nie ma w domu".
A kto powiedział, że mam zamiar na niego pokornie czekać?
(poza tym to on ostatnio stwierdził:" skąd mam wiedzieć, że po 5 latach bycia ze mną nagle nie zaczniesz wyjeżdżać, warszawa, hamburg, poznań, skąd mam wiedzieć, że nagle nie znikniesz?"- tak, ostatnio jest dość dramatycznie, w sobotę chciał pakować walizki i jechać do domu, potem oboje siedzieliśmy i płakaliśmy).
.
.
.
Do zapisania- niedziela, cudowna, 30 km na rowerach, on na damce, ja na męskim, ubrani w najgorsze ubrania, przeciwieństwo do wszystkich jak to A. mówi leginsów pstrykających sobie fotki.
Wróciliśmy do domu, byliśmy wykończeni, ale szczęśliwi.



21:50, fisz-ka
Link Komentarze (1) »