RSS
środa, 30 maja 2012

"Kiedy zobaczyłam go w sobotę poczułam jakbym przypomniała sobie coś ważnego".

Chce mi się krzyczeć głośno. Zamiast tego milknę, zamykam się  w sobie, głaszczę  się od środka.

Ain't it funny how we pretend we're still a child
Softly stolen under our blanket skies
And rescue me from me, and all that I believe
I won't deny the pain
I won't deny the change
And should I fall from grace here with you
Will you leave me too?

Carve out your heart for keeps in an old oak tree
And hold me for goodbyes-and whispered lullabyes
And tell me I am still
The man I'm supposed to be
I won't deny the pain
I won't deny the change
And should I fall from grace here with you
Will you leave me too?

Too late to turn to turn back now, I'm running out of sound
And I'm changing, changing
And if we died right now, this fool you loved somehow
Is here with you
I won't deny the pain
I won't deny the change
And should I fall from grace here with you
Would you leave me too? 

.

.

I jeszcze:

Będę czekał na ciebie siedem lat,
siedemset pokoleń motyli, w wysokich
trawach pijane świerszcze grają na
bałałajkach. Wieczór stygnie i więdną

stokrotki gwiazd, a złamany paznokieć
upada za horyzont. Powoli wszystko
staje się jasne. Niebo trzeźwieje i my
również wracamy do pustych mieszkań

tak bardzo znajomych ciał. Zbieram wszystkie
twoje spojrzenia, rozkładam jak stertę
rękopisów. Rzucamy do siebie maleńkie,
papierowe samoloty, które nigdy nie docierają

celu. Obiecałem, że będę czekał
na ciebie siedem lat, siedemset pokoleń
motyli... brak przyszłości ukazany
jak leżący twarzą do ziemi człowiek.

"siedemset pokoleń motyli" - Hume Cronyn

07:52, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 maja 2012

Są takie noce, kiedy patrzę i nas Was obu i myślę o tym, że to okrutny przypadek, że spotkaliśmy się wszyscy w jednym miejscu i czasie.

.

Są takie dni, że wstajesz z łóżka po nocy, w której nie zmrużyłaś oka choć na chwilę, idziesz do łazienki i boisz się spojrzeć sobie w oczy, boisz się tego, co w nich zobaczysz.

Są takie dni, które spędzasz ze swoim facetem, myślisz o tym, że w ostatnich miesiącach byłaś dobrą aktorką w grze już-nie-wiadomo-z-kim, a wieczorem wracacie do domu, kąpiesz się, on przychodzi i mówi, że przeczytał wszystkie twoje smsy od lutego do maja.

 

Mówi, że kocha cię nad życie i że zwijał się jak pies, kiedy to wszystko czytał.

Dziś proszę o rozgrzeszenie o usprawiedliwienie mojego nie mogę.

11:46, fisz-ka
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 maja 2012

"Nic się nie dzieje przypadkowo, chociaż tak często w to wątpiłem".

Dokładnie.

Tydzień wypełniony odebranymi i wykonanymi połączeniami.

Najprawdopodobniej stracę pracę, staram nie martwić na zapas, maluję paznokcie na kawę z mlekiem i myślę o tym, że przecież zawsze miałam cholerne szczęście.

Cokolwiek się stanie, przyjmę to.

.

.

 

Moloko "All back to mine"

11:02, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 maja 2012

W niedzielę godzimy się mocno i gwałtownie, tak, że przez następne pół dnia drżą nam nogi.

.

.

Na innym blogu czytam o czyichś 9 miesiącach, liczę w myślach, sierpień, wrzesień, październik, listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień, 9 miesięcy. Moje 9 miesięcy.

Kontrapunkty, załamania.

Atak, a później obezwładniające  nie-chce-mi-się-żyć zakończone nocą, w której ranię A. i siebie, a po powrocie opowiadam mu wszystko ze szczegółami.

A on nie odchodzi.

.

Teraz jest maj, a nasza cicha wojna się kończy, czuję ulgę.  Po dwóch latach nauczyłam się zasypiać w jego ramionach.

.

 

Kaui Hart Hemmings "Spadkobiercy"

Neil Gaimann "Nigdziebądź"

Beach House "Teen Dream"

09:47, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 maja 2012

Nieodebrane połączenia. Instynkt samozachowawczy.

Gdy myślę o niej przypominam sobie pewną noc kiedy wracałyśmy do domu nad ranem, na drugi koniec miasta. Ściągneła buty, choć nie było bardzo ciepło.

Nie lubię siebie tamtej, nie chce jej już spotkać.

Dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym.

18:51, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 maja 2012

Dwa lata temu, równo dwa lata przyjechaliśmy z A. do Miasta. A. powiedział mi wtedy "mógłbym tu z tobą zamieszkać."

Uśmiechnęłam się do niego między jednym kęsem kebaba a drugim, nie wzięłam tego na poważnie, tak jak o tym pomyślę to nigdy nie brałam go na poważnie, wydawało mi się później, że wszystko dzieje się samo z siebie.

Teraz już trochę go znam, wiem, że gdy mówi, że zbuduje mi dom, to nie żartuje.

Coraz mniej czasu na decyzje.

Jakiś czas temu przeczytałam artykuł o tym, że w związku zawsze jedna strona całuje, a druga nadstawia policzek.

.

.

Zapuszczam włosy, świadomie przedłużając moment gdy spotkam znów F.* Każda z wizyt u fryzjera kończy się spotkaniem go, później siadamy obserwując się przez cały wieczór, a gdy wracam do domu zastanawiam się nad tym, jak to możliwe, że nikt poza nami tego nie widzi.

Po co mi to wszystko, po co mi.

18:14, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 maja 2012

W niedzielę pakujemy rzeczy i jedziemy w ogrody. Jest gorąco, sukienka przykleja mi się do pleców. A. kładzie rękę na moim bladym udzie.

Słuchamy podcastu Saschienne, nie mówimy nic.

.

Dwa dni wcześniej A. każe mi wybierać między sobą, a moim dawnym życiem.

Mówię mu, że muszę się zastanowić.

Pakuje rzeczy, wychodzi z domu, dzwonie do niego prosząc, by wrócił.

.

Dwa dni później K. przyjeżdża do nas, pomagamy jej znaleźć nowe mieszkanie.

Wyjeżdżamy na cały dzień, a po powrocie mam takie zawroty głowy i mdłości, że nie mogę wstać z łóżka.

Podświadomie czekam na katastrofę.

10:34, fisz-ka
Link Dodaj komentarz »