RSS
środa, 01 września 2010
W dzień moich 27 urodzin:

- maskuję z rana cienie pod oczami,
- wiozę tony ciasta do pracy,
- dostaję najfajniejszy prezent jaki kobieta może dać kobiecie (no co? torepka :))
- przychodząc do domu zastaję na stole kwiaty, mężczyzny nie ma, mężczyzna w pracy, wraca za półtorej godziny, kurde, otworzyłam to wino i zaczęłam pić je sama (jestem tak zmęczona, że wczoraj gdy wrócił zaczęłam majaczyć "kto to? kto to? kto to wszedł?)
- odzywają się Najważniejsi, Ci Którzy Odezwać Się Powinni,
- nieważni się nie odzywają i chwała im za to,
- myślę o tym, że jestem z nas dumna.



21:09, fisz-ka
Link Komentarze (3) »